Wywiady

Wywiad z Liel Sharon Gur, reżyserką filmu Zwyczajne sprawy

(Nad)zwyczajne sprawy

ENGLISH VERSION BELOW

Film Zwyczajne sprawy w reżyserii Liel Sharon Gur opowiada historię Mayi, która pracuje jako doula – pomaga innym kobietom przejść przez ciążę oraz poród. Maya nawróciła się jako dorosła kobieta i, będąc ortodoksyjną Żydówką, pragnie jak najszybciej założyć rodzinę. Poszukuje więc męża, jednak nie każdy mężczyzna, którego spotyka, jest w stanie zaakceptować, że Maya chce dalej wykonywać ukochaną pracę. W zaledwie półgodzinnym dokumencie reżyserka z niezwykłą wrażliwością przybliża widzom dylematy bohaterki oraz tytułowe „zwyczajne sprawy” – miłość, małżeństwo, macierzyństwo. Liel Sharon Gur zgodziła się porozmawiać z nami o pracy nad dokumentem, kontakcie z bohaterką, a także ogólnie o trudach i dylematach bycia kobietą. Rozmowę dla portalu Doc’n’Roll przeprowadziła Michalina Majewska.

Maya jest ortodoksyjną Żydówką. Zastanawiam się, czy trudno było ją przekonać do udziału w twoim dokumencie, bo przypuszczam, że nawet jeśli nie miała nic przeciwko ujawnieniu szczegółów z jej życia prywatnego, mogła bać się, że zostanie oceniona przez swoją społeczność?

To dobre pytanie! Nie było mi trudno przekonać Mayę, ponieważ lubi być na scenie i w centrum uwagi. Ale oczywiście w dobrym znaczeniu! Naprawdę podobał jej się proces tworzenia filmu. Czuła, że ​​to działa na nią uzdrawiająco. Nadal jesteśmy w kontakcie, chociaż film nakręciłam już dwa lata temu. Powiedziała mi, że w jakiś sposób jej pomógł i był dla niej rodzajem terapii. Miała miejsce, w którym mogła porozmawiać o tym, przez co przechodziła, miała kogoś, kto chciał słuchać. Tylko tyle mogłam zrobić – posłuchać. Wiesz, kiedy rozmawiasz ze swoim przyjacielem lub członkiem rodziny, udzielają ci porad. Ja byłam tam tylko po to, żeby słuchać i oczywiście filmować. Ale myślę, że to było dla niej dobre. Miałam jednak pewne problemy z przekonaniem jej przyjaciół i ludzi wokół niej. Byli ortodoksyjni, a nawet ultraortodoksyjni i czuli się niepewnie z tym, że ktoś ich filmuje. Ale kiedy film był już gotowy i go obejrzeli, byli bardzo poruszeni, a niektórzy nawet poprosili mnie o nakręcenie czegoś o nich!

To miało być jedno z moich następnych pytań, czy dawałaś jej jakieś rady. Powiedziałaś już, że nie, ale czy w jakimś momencie trudno było zachować tę rolę obserwatorki?

Myślę, że ostatecznie to, co jej dałam, było lepsze niż jakiekolwiek rady. Nie byłam w stanie udzielić jej pomocy, nigdy nie doświadczyłam tego, co ona, ponieważ jestem młodsza, wyszłam za mąż, gdy miałam 22 lata, więc wszystkie te dylematy nie są mi znane. Wiedziałam, że muszę być bardzo pokorna. Próbowałam ją wspierać. To tak, jak gdy oglądasz film dokumentalny o dzikiej przyrodzie w Afryce. Wiem, to co innego, ale myślę, że mogę to wyjaśnić na takim przykładzie – oglądasz to i myślisz „dlaczego nie pomogą tej biednej zebrze?”. Ale oni są tam tylko po to, by filmować!

Tak, to bardzo ciekawy temat – etyka filmowca.

Dokładnie. Choć nie mówię, że Maya jest słoniem, czy zebrą (śmiech). Wiesz, co mam na myśli.

Oczywiście! Ale wracając do twojego filmu – myślę, że jest feministyczny w tym sensie, że pokazuje, że kobieta może szukać szczęścia tak, jak chce, nawet jeśli oznacza to podążanie bardziej konserwatywną ścieżką. Ale czy spotkałaś się z zarzutami, że film promuje pogląd, jakoby kobieta bez męża była bezwartościowa?

Tak, nawet podczas kręcenia filmu, kiedy montowałam, moi nauczyciele ciągle bali się, że będzie to film o zdesperowanej kobiecie, która wyjdzie za jakiegokolwiek mężczyznę. Niektórzy ludzie nadal tak to widzą, ale mam nadzieję, że większość z nich postrzega film tak jak ty. Maya stała się częścią świata, który napiera na kobiety, by jak najszybciej zdobyć męża, założyć rodzinę i żyć bardzo tradycyjnie. Ale czuję, że Maya jest wolnym duchem i dokładnie wie, co jest dla niej dobre. Myślę też, że świat bardzo boi się tego sposobu bycia kobietą. Wiesz, co mam na myśli?

Tak, wydaje mi się, że niektórzy ludzie nie rozumieją, że można żyć tradycyjnie, mieć rodzinę, mieć dzieci i nadal być feministką.

Dokładnie, o ile nie zrezygnujesz z siebie. Bycie kobietą to bardzo skomplikowana sprawa.

A czy były chwile, kiedy trudno było stać za kamerą, bo czułaś, że pokazujesz bardzo intymne fragmenty czyjegoś życia i myślałaś, że może przekraczasz granicę?

Tak. Na przykład scena porodu. Spotkałam się z Mayą i kobietą, która rodziła, jeszcze przed filmowaniem. Ustaliłyśmy kilka zasad i obiecałam jej, że nie sfilmuję niczego, co sprawi, że poczuje się niekomfortowo. I tak jest – żadna część jej ciała nie jest odsłonięta. Widzisz tylko plecy Mayi, dziecko i ręce położnej. Bardzo uważałam, aby szanować wszystkich moich bohaterów. Podczas sceny ślubnej Maya poprosiła mnie, żeby nie zakładać jej mikrofonu i tak też się stało. Myślę, że to ważne, aby szanować granice swojej bohaterki. Nie naciskać.

Maya stara się pogodzić marzenie o założeniu rodziny z chęcią kontynuowania pracy zawodowej, ale mówimy o dość konserwatywnej społeczności. Czy uważasz, że w dzisiejszym Izraelu, w bardziej postępowych środowiskach, kobiety także nadal odczuwają presję i walczą o wybór między karierą a rodziną?

Tak! Zdecydowanie tak. Sama teraz tego doświadczam. Moje dziecko właśnie płacze. Urodziłam cztery miesiące temu i wszystko się skończyło. Przez dwa miesiące nie miałam czasu nawet na zrobienie sobie samej jedzenia. To był dla mnie szok, bo dwa tygodnie po porodzie mój mąż wrócił do pracy i wszystko wróciło dla niego do normy. Ja sama mam wiele marzeń i projektów, które chcę zrealizować, ale nagle wszystko to gdzieś uleciało. Ale jeśli rola mężczyzn trochę się nie zmieni, kobiety zawsze będą musiały walczyć, a ich życie będzie pełne skomplikowanych decyzji.

Na koniec zostawiłam być może najważniejsze pytanie – czy nauczyłaś się czegoś od Mayi podczas kręcenia?

Pokazała mi, jak wyluzować. Ma niesamowite podejście do życia… Zawsze byłam zestresowana, czy uda nam się wszystko nakręcić, czy ze wszystkim zdążymy, a ona mówiła – spokojnie, wszystko będzie dobrze, wszystko jest w rękach Boga! To po pierwsze, a poza tym, wiesz, ona ma naprawdę  wielką wiarę i wierzy, że wszystko będzie dobrze. To zaraźliwe.

***

(Not) simple things

The film Simple things, directed by Liel Sharon Gur, tells the story of Maya who works as a doula – she helps other women get through pregnancy and childbirth. Maya has converted as an adult woman and, being an Orthodox Jewish woman, she wants to start a family as soon as possible. She is looking for a husband, but not every man she meets is willing to accept that Maya wants to continue doing the work she loves. In just half an hour documentary, the director introduces audience with remarkable sensitivity to the protagonist’s dilemmas and „simple things” – love, marriage and motherhood. Liel Sharon Gur agreed to talk to us about working on the documentary, her connection with the heroine, and generally about the difficulties and dilemmas of being a woman. The interview for the Doc’n’Roll portal by Michalina Majewska.

Maya is an orthodox. I wonder if you had to persuade her to take part in your documentary, because I suppose, even if she doesn’t mind revealing details of her private life, maybe she could be scared of being judged by her community?

It’s a good question! It wasn’t hard to persuade Maya, because she likes to be on stage and in centre of attention. But in a good way, of course! She really enjoyed the process of making the movie. She felt like it was doing good for her in terms of healing. We are still in touch although the movie was filmed two years ago. She told me that the movie has helped her in some way and it was kind of therapy for her. She had a place to talk about what she was going through, she had someone who wanted to listen. It was all I could do – listen. You know, when you talk to your friend or a family member, they give you advice. I was there only to listen and to film, of course. But I think it was good for her. However, I had some troubles persuading her friends and people around her. They were orthodox or even ultra orthodox and felt insecure about being filmed. But after the movie was ready and they saw it, they were very moved and some even asked to make movie about them, too! 

It was supposed to be one of my next questions if you were giving her any advice. You already said no, but was it hard at any times to retain that role of observer?

I think what I gave her was eventually better than any advice. I wasn’t in a place to give her advice, I’ve never experienced what she did, because I’m younger, I got married when I was 22, so all these dilemmas are not familiar to me. I knew I have to be very humble. I tried to support her. It’s like when you watch a documentary about wildlife in Africa. I know, it’s different, but I think I can explain by that – you watch it and think „why don’t they help this poor zebra?”. But they’re only there to film! 

Yes, that’s a very interesting topic – filmmaker ethics.

Exactly. Not that I’m saying Maya is an elephant or zebra (laugh). You know, what I mean.

Of course! But going back to your movie – I think your film is feminist in the sense that it shows that a woman can seek happiness as she wants, even if it means going down a more conservative path, but have you faced any accusations that the film promotes an attitude that a woman without the husband is worthless?

Yeah, even during the making of a film, while I was editing, my teachers were always scared that it’ll be a film about a desperate woman who will take any man. Some people still see it that way, but I hope most of them see it the way you do. She became part of the world that stresses women to get a husband as soon as they can, to raise a family and live very traditionally. But I feel like Maya is a free spirit and she knows exactly what’s good for her. And I also think that world is very scared of this way of being a woman. Like… you know what I mean?

Yes, it seems to me that some people don’t understand that you can live traditionally, have a family, have children, and still be a feminist.

Exactly, as long as you don’t give up on yourself. Being a woman is a very complicated thing.

Oh, it is! Were there moments when it was difficult for you to stand behind the camera because you felt that you were showing very intimate fragments of someone’s life and you thought maybe you were crossing the line?

Yes. For example the birth scene. I met with Maya and the woman who was giving birth before filming. We made some rules and I gave her my promise that I won’t film anything that will make her uncomfortable. And it is like that – no part of her body is exposed. You only see Maya’s back, the baby and hands of a midwife. So I was very careful to be respectful to all my heros. During the wedding scene, Maya asked me not to wear her microphone and it happened. I think it’s important to respect the boundaries of your heroine. Don’t push it. 

Maya tries to reconcile her dream of starting a family with the desire to continue her professional career, but we’re talking about a fairly conservative environment. Do you think that in today’s Israel, in more progressive environments, women still feel pressured and struggle to choose between a career or family?

Yes! Big yes. I experience it myself now. My baby is crying out there. I gave birth four months ago and everything shut down. For two months I didn’t have any time, even to do my own food. It was a shock for me because two weeks after her birth my husband returned to work and everything was as usual. I myself have many dreams and projects that I want to implement, but everything is suddenly gone. But if the role of men won’t change a bit, women will always have to struggle and their lives will be full of complicated decisions. 

At the end I wanted to ask, and maybe that will be the most important question – did you learn something from Maya during the filming?

She taught me to be chill. She has this amazing approach to life… I was always stressed, will we be able to shoot everything, will we make it on time, and she was like – take it easy, everything will be fine, it’s in God’s hands! That’s the first thing. But also, you know, she has great faith and truly believes everything will be okay. It’s contagious.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *