Dokumenty polskie,  Premiery,  Seanse festiwalowe

Recenzja filmu Wieloryb z Lorino | Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu

Moralna szarość Lorino

Wieloryb z Lorino rozpoczyna się krótką legendą: pewnego razu była sobie kobieta, w której zakochał się wieloryb. Ta odwzajemniła uczucie zwierzęcia. Po jakimś czasie para doczekała się ludzkich dzieci. Niestety wieloryb został zabity, a ludzie, którzy dokonali tej zbrodni, zesłali na siebie wieczny głód i cierpienie. Jednak reżyser Maciej Cuske przygląda się mieszkańcom Lorino, których legend może dotyczyć. Ci zdają się pytać – a jakie mamy inne wyjście?

W obecnie bardzo świadomych czasach powstają setki filmów dokumentalnych, traktujących o ochronie zwierząt. Współcześnie trudno lekceważyć misyjny i moralizatorski charakter tych dzieł, jednakże oglądając czterdzieste ósme dzieło z rzędu, dotyczące tego samego tematu, ciężko nie doświadczyć nudy. Jednak choć Wieloryb z Lorino zalicza się do grona filmów ekologicznych, przygląda się temu problemowi w odmienny sposób.

Lorino to malutka wioska, położona na wschodniej części Rosji, granicząca z Morzem Cukockiego i Beringa. To wyjątkowe miejsce na mapie świata, ponieważ wciąż kultywuje się tam tradycje polowań na wieloryby. Jednak tamtejsi nie trudzą się tym zajęciem dla sportu, czy też rozrywki – rytuał ma charakter czysto użytkowy. Wielorybie mięso pozwala im bowiem przetrwać trudne czasy oraz wyżywić niemal wszystkich miejscowych.

Już z opisu fabuły można domyśleć się, na czym polega problem, kiedy chcemy ocenić słuszność ich działań. W obiektywie reżysera Lorino to wioska leżąca na krańcu świata, której nikt nie podsunął innego sposobu na przetrwanie w XXI wieku. To właśnie w tej niejednoznaczności tkwi największa siła Wieloryba z Lorino. W końcu nie mamy tu do czynienia z bezduszną amerykańską bądź azjatycką korporacją, zarządzaną przez podłych nicponiów, liczących wyłącznie na zyski, powodując krzywdę innym zwierzętom. Nawet tamtejsze psy karmi się mięsem wielorybów. Filmowe Lorino to miejsce, w którym masakra stała się codziennością nawet dla małych dzieci, bawiących się przy szkieletach zwierząt. Choć w mieście dostrzeżemy elementy oświeconej sytuacji – muzea, szkoła, tak młodym nadal przekazuje się tradycję przez dorosłych, którzy nigdy nie mieli innego wyboru. „Za czasów ZSRR było lepiej” mówi przykładowy bohater, który trudzi się zabijaniem wielorybów, nie widząc innej opcji na ułożenie sobie życia i zapewnieniu podstawowych potrzeb.

Ponura konstatacja filmu doskonale łączy się z jego stylizacją. Lorino w obiektywie Cuske to miasto zimne, szare, pozbawione kolorów, dalekie od jakiejkolwiek cywilizacji, w którym szeroką ulicą chodzą jedynie brudne, kulawe psy. Do tego można dodać oszczędną ścieżkę dialogową oraz dźwiękową, która jeszcze lepiej wspomaga przyswajaniu ponurych obrazów. Wrażliwych można jedynie ostrzec przed werystycznymi scenami, ukazujących korpusy wielorybów, ich ostatnie tchnienia w oceanie krwi, czego zwieńczeniem jest finałowa dziesięciominutowa sekwencja polowania.

Cuske nie dodaje swojego odautorskiego komentarza, który w jakikolwiek sposób narzucałby widzom interpretację, bądź też sposobu, w jakim mamy myśleć o bohaterach oraz ich działaniach. Reżyser wierzy w potęgę filmowego obrazu, który w tym wypadku potrafi się całkowicie samemu obronić. Podsumowując, czy legenda z początku sprawdza się także w przypadku mieszkańców Lorino? Na to pytanie przyjdzie odpowiedzieć jedynie widzom. A przynajmniej jedną z par mieszkańców będzie stać na długo wyczekiwany remont domu, stworzonego z bitych desek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *