Dokumenty polskie,  Premiery,  Seanse festiwalowe

Recenzja filmu Syndrom zimowników | Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu

Zamknięcie daje na głowę. Potwierdzone info

Syndrom zimowników (reż. Piotr Jaworski, 2019) to przystępnie zrealizowana opowieść o grupie naukowców i pracowników technicznych, która mierzyła się z długotrwałą izolacją i stresem z nią związanym w stacji im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego na Oceanie Południowym. 

Mężczyzna z brodą w czerwonej czapce przypomina tytułowego bohatera (w tej roli Bill Murray) z Podwodnego życia ze Stevem Zissou (reż. Wes Anderson, 2004). Jednak to żadna postać fikcyjna ani komediowa. Jan Terelak (dla zimowników znany też jako “Psychiczny”) to psycholog, który zdecydował się przeprowadzić serię testów i eksperymentów, by zbadać wytrzymałość ludzkiej psychiki w sytuacji zamknięcia, odcięcia od świata zewnętrznego (aż chce się rzec cywilizacji). Mógł to zrobić wtedy, pod koniec lat siedemdziesiątych, bo teraz by mu na to nie pozwolono. 

Jego zachowanie wzbudza opór etyczny. Czy powinien w imię nauki przeprowadzać nieustanne “próby” na swoich współtowarzyszach, którzy wiedzieli jedynie, że będą poddawani testom – serii pytań z różnorodnych dziedzin? Czy eksperyment wykazałby podobne wyniki bez tak dużej ingerencji psychologa? 

Pytań można zadawać sobie jeszcze wiele, bo taki to właśnie film. Prowokuje, ale nie próbuje wskazywać, która z postaw bohaterów jest właściwsza. Decyzja należy do nas. Nie wolno zapominać, że naukowiec widział także zmiany u siebie; sytuacja odosobnienia i przymusu przebywania ciągle w jednej grupie przez kilka miesięcy odbijała się także na nim samym.   

Duża dawka humoru, po tylu latach można się śmiać, choć nie ze wszystkiego, przyciąga widzów i daje szansę na zmierzenie się z tym tematem. Sekwencje animowane, zawsze wtedy, kiedy nie można było zilustrować słów materiałami archiwalnymi, szczególnie mają moc terapeutyczną. Badania Terelaka mają służyć przyszłym pokoleniom, którzy nadal będą dążyć do rozwoju i obserwowania natury w samotności oraz odkrywania kosmosu. Zastanawiam się nad pompatycznym tonem tych wniosków. Przecież teraz musimy radzić sobie z izolacją w naszym codziennym życiu i już chyba nikt nie chciałby podjąć się takich prób. To autodestrukcyjne i wykańczające. Może znów, za kilkanaście lat (na jakąś rocznicę tych badań?) znajdą się śmiałkowie, podobni do zimowników, którzy podejmą się kolejnych wyzwań dla dobra i przyszłości następnych generacji? A może nie warto?

#varia

Należy nadmienić, że w ramach Festiwalu Mediów Człowiek w Zagrożeniu pokazano także Amerykańskie tournée (2019) tego samego reżysera. W tym przypadku zdecydowano się na formułę, która parodiuje styl Polskiej Kroniki Filmowej. Materiały archiwalne zarejestrowane kamerą 16 mm przez Stanisława Wisłockiego – dyrygenta Filharmonii Narodowej – podczas tournée po USA i  Kanadzie z roku 1961 okazały się idealnym tworzywem do podłożenia komentarza z offu, ponieważ nie miały oryginalnego dźwięku. Dodatkowo wykorzystano dla urozmaicenia filmu dzienniki (narrator przyznaje się do tego otwarcie), zdjęcia, fragmenty wywiadu z filharmonikami, aby dopełnić obraz epoki i przedstawić postawy ludzi z bloku wschodniego oraz zachodniego. Żartobliwy ton pozwala z przyjemnością i zaciekawieniem śledzić to, co dzieje się na ekranie. Reżyser lubi archiwalia i świetnie umie je wykorzystywać. Oby tak dalej. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *