Dokumenty polskie,  Premiery,  Seanse festiwalowe

Recenzja filmu Syn ulicy | Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu

Zejść na ziemię

Jedną z pasji tytułowego bohatera jest zbieranie oraz opiekowanie się gołębiami. Są jednak dwie sceny, kiedy reżyser traktuje losy ptaków jako swoistą parabolę do tych protagonisty. Pierwsza ukazuje gołębia, który desperacko próbuje wyrwać się z rąk – robi to bezskutecznie. Druga pokazuje ptaki zamknięte w klatce. Według Mohammeda Almughanniaego właśnie tak wygląda rzeczywistość mieszkańców obozu dla uchodźców z Terytorium Palestyny w Libanie.

Wielu twórców stosowało, stosuje i będzie stosować schemat przedstawiony w Synu ulicy. Często świat widziany z dziecięcej perspektywy bywał znacznie dosadniejszym komentarzem, dotyczącym otaczającej rzeczywistości, niżeli obrazowe przedstawianie skomplikowanych problemów świata dorosłych. Jak wypadło to w przypadku dzieła studenta reżyserii łódzkiej szkoły filmowej?

Khodor to czternastolatek, żyjący w warunkach obozowych. Znalazł kochającą rodzinę, choć jego matka i ojciec już dawno nie żyją. Los daje mu szansę opuszczenia koczowiska. Musi uzyskać jedynie dowód tożsamości. Swoisty glejt pozwoli mu również rozpocząć edukację oraz otrzymać dostęp do opieki zdrowotnej. Sprawa nie jest jednak taka prosta, ponieważ na jaw zaczynają wychodzić rodzinne tajemnice, mogące uniemożliwić przyznanie Khodorowi dokumentu.

Dla wielu filmowców umiejscowienie akcji w obozie dla uchodźców daje możliwość opowiedzenia o wojnie, konkretnych konfliktach. Ileż to razy widzieliśmy podobne dzieła? Jednak dla Almughanniego ten kontekst staje się pretekstem do opowiedzenia zupełnie innej historii. Młody Khodor pozostaje wyraźnie z boku konfliktu. Najczęściej widzowie mogą obserwować jego dziecięcy świat w obozowej rzeczywistości. Kształcenie pasji, pierwszą miłość, zabawa z kumplami – te czynności stanowią dla niego pierwszy plan. Kiedy na ruchliwej ulicy poruszany jest kolejny temat uwolnienia Palestyny, Khodor nawet nie wsłuchuje się w słowa, lecz biegnie dalej wraz ze swoimi przyjaciółmi, a wszystko to okraszone jest pocieszną muzyką. Bardziej niż na wyzwoleniu Palestyny zależy mu na tym, aby dobrze wyglądać, by móc przypodobać się dziewczynie, ku której kieruje swoje westchnienia.

„Sprawa Palestyny znalazła swoje rozwiązanie – Khodora nigdy” mówi jedna z opiekunek protagonisty. Rzeczywiście, drugi wątek Syna ulicy ponownie oscyluje wokół małej historii, niżeli konfliktu zbrojnego. Wrota do nowego, lepszego świata Khodora zamykają sprawy biurokratyczno-rodzinne, stanowiącą w filmie barierę, której nie da się nigdy przekroczyć, w przeciwieństwie do działań wojennych. Almughanni pokazuje bowiem, iż trudna sytuacja biednych dzieci w obozach dla uchodźców nie wynika stricte ze spraw związanych z aspektem socjologiczno-ekonomicznym. Młodemu Khodorowi pozostaje jedynie przyglądać się lądującym samolotom w oddali, reprezentującym lepszą rzeczywistość, będącą jednocześnie blisko oraz daleko.

Można mieć jedynie zarzut, iż reżyser nie przedstawia (jakby nie patrzeć) powtarzanego motywu, jakim jest ukazanie biedy z perspektywy dzieci (ostatni przykład mogliśmy obserwować choćby w Kafarnaum) w oryginalny sposób, co odróżniałoby ją od innych tego typu opowieści. Niemniej całość stanowi intrygujące spojrzenie na wątek, który w innym przypadku mógłby być przedstawiony w zupełnie odmiennym kontekście. Pora wyjść na ulicę i dostrzec małe historie w wielkich problemach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *