Dokumenty polskie,  Premiery,  Seanse festiwalowe

Recenzja filmu Opus Magnum | Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu

Punktem wyjścia Opus magnum jest odnaleziona przez reżysera autobiografia jego krewnego, Wacława. Podróże przez Rosję, Niemcy i Polskę, tajne organizacje, teatr, a nawet perski książę… Trudno uwierzyć, że tak barwny życiorys został przez rodzinę zapomniany. Filip Bojarski postanawia więc zbadać biografię przodka i sprawdzić ile w jego historii jest z prawdy, a ile z legendy. Dokument nie jest jednak klasycznym filmowym sprawozdaniem z próby rozwikłania zagadek przeszłości. Okazuje się, że bohaterem będzie nie tylko Wacław, ale i sam reżyser.

Bojarski śmiało ujawnia się w filmie już od samego początku. Reżyser jest bohaterem i narratorem w jednym. Od razu rodzi się przypuszczenie, że może się to wiązać z narcyzmem. Tymczasem wręcz przeciwnie. Bojarski prowadzi widzów przez swoje śledztwo sprawozdając postępy zarówno w sprawie Wacława, jak i z tego, jak praca wpływa na niego. I nie szczędzi sobie krytyki. Otwarcie przyznaje, że w pewnym momencie popadł w samozachwyt. Podążanie za duchami przeszłości nie zwalnia w końcu z twardego stąpania po ziemi tu i teraz. Jak ten wątek ma się jednak do Wacława i jego przygód?

Zdaje się, że reżyser doskonale zdawał sobie sprawę, jak utartą ścieżką podążyłby kręcąc film o starej, rodzinnej historii w schemacie: wielkie odkrycie, poszukiwania, pogodzenie się z niemożliwością dotarcia do pewnych faktów. Jego film nie jest więc tylko o zagadce z przeszłości, lecz o snuciu opowieści. I o tym, czym to opowiadanie jest dla sztuki.

Film Bojarskiego to tak naprawdę obraz tego, jak fascynująca historia stała się obsesją. Czymże jest kinofilia, jeśli nie uwielbieniem dla opowieści? Fikcyjnych lub nie, długich i krótkich, przytłaczająco smutnych i nieprzyzwoicie radosnych. Nie musi być to opus magnum, żeby nas w sobie rozkochać. Bojarski z pewnością zauroczył.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *