Dokumenty polskie,  Premiery,  Seanse festiwalowe

Recenzja filmu Oddech | Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu

Proporcje

Kiedy zobaczyłam pierwsze ujęcia blokowisk, które tworzą zaskakująco harmonijne, piękne wzory architektoniczne, pomyślałam, że tak dużo ludzi mieszka na jednym osiedlu, dzięki tym właśnie (starym już) wielkim płytom. Zdaję sobie sprawę, że to oczywista konstatacja, ale pomogła mi zachwycić się (nie)zwyczajnymi rozmowami tutejszych mieszkańców. Głównie widać i słychać starsze osoby. Nic w tym dziwnego, ludzie prowadzą osiadły tryb życia i przywiązują się lub muszą mieszkać w danym miejscu, a PRL-owskie bloki do młodych nie należą, stąd średnia wieku ich lokatorów wysoka. 

Gdy na początku “Oddechu” pokazano kilka starszych osób i przypuszczałam, że nie zobaczę na ekranie żadnych śmiertelników poniżej 65. roku życia, w głowie zakołatała mi się myśl: “przygnębiający ten tytuł, wcale niezabawny przecież, oni wciąż oddychają!”. Pierwsze wrażenie okazało się mylne, to z pewnością w jakimś stopniu obraz o przemijaniu, lecz nie końcu, tylko o istnieniu, trwaniu. 

Daria Kasperek zdecydowała się przyjrzeć funkcjonowaniu życia na łódzkim osiedlu “betonowych klocków”, jednym z wielu chciałoby się rzec, jakie serwuje polski krajobraz, w którym gdzieś pomiędzy drzewami a blokami postawiono małą drewnianą tężnię solankową. Pogoda jest, zdrowe powietrze jest, ludzie są, więc i filmowcy są. Nowości ciekawią, ale szybko tracą ten status, wkomponowując się po prostu niepostrzeżenie w szarą codzienność. Dokument uwielbia opisywać codzienność i zazwyczaj robi to z wyczuciem. Realizatorzy skorzystali z tej supermocy w pełni, obserwując i przysłuchując się mijającym minutom  i godzinom małej spokojnej społeczności, w której życie płynie, raz lepiej, a raz gorzej. 

Statyczne zdjęcia i delikatne panoramy Michała Modlingera dodają szlachetności tej dość smutnej przestrzeni. Pozwalają skupić naszą uwagę na ludziach, ich twarzach i słowach. Zapamiętałam starszego pana ćwiczącego w siłowni na powietrzu ze słuchawkami na uszach. Wydał mi się taki młody. Starość miewa dobrą kondycję. 

Spokój i niespieszność rzeczywiście dają szansę dostrzec i usłyszeć tytułowy oddech(y). Proporcje kadrów, ciszy i dialogów, wymierzono tak, żebyśmy chcieli patrzeć i patrzeć bez wytchnienia na powszedniość wielu z nas lub naszą przyszłą powszedniość. Jeśli nawet kamera traci ostrość z wywieszonej na balkonie biało-czerwonej flagi, by wytężyć wzrok na kobietę w bluzie z napisem “WEST”, to stosunek między obserwacją a ingerencją w rzeczywistość jest niemal niezauważalny. Po prostu jesteśmy. Oddychamy. To historia o tym konkretnym osiedlu, z tężnią, ale tak naprawdę – wiemy, jak jest. Miniświat to część większej całości, w której zauważamy naszą babcię, sąsiada czy psa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *