Dokumenty zagraniczne,  Premiery,  Seanse festiwalowe

Dwa spojrzenia na Kobietę

Kobieta to jeden z ciekawszych seansów tegorocznego Millenium Docs Against Gravity. Dlatego oceniamy go aż podwójnie! Z kobiecej i męskiej perspektywy. Zapraszamy. 

Maciej Kordal:

17. Millennium Docs Against Gravity | Warszawa dobiegło końca, a tymczasem przyszedł czas na omówienie kolejnego dzieła, znajdującego się w programie. By nie trzymać was dłużej w niepewności, mowa o Kobiecie w reżyserii Yann’a Arthus-Bertranda oraz Anastasii Mikov. Forma obrazu jest niezwykle prosta – setki kobiet, ustawionych na prostym czarnym tle, zwrócone w kierunku kamery, opowiadają o swoich doświadczeniach, dzielą się swoimi różnorodnymi historiami. O ile prosta forma w niektórych momentach zdaje swój egzamin, o tyle zdarzają się takie fragmenty, gdzie Kobieta wygląda jak tania reklama organizacji charytatywnej, operująca dosyć prostymi chwytami do wywoływania określonych emocji. Co więcej, zdarzają się chwile, kiedy z ekranu strumieniami wylewa się patos, a generalizacja zostaje odmieniona przez prawie wszystkie przypadki. Jednakże kiedy pokona się tą stosunkowo ciężką barierę, jaką wytworzyły reżyserki, wówczas dostajemy jeden z lepszych filmów festiwalu. Twórczynie w zgrabny sposób balansują na granicy powagi i humoru. Dla wielu Kobieta będzie seansem wylanych łez – zarówno ze śmiechu, jak i ze smutku, żalu i bezsilności. Autorkom należą się gromkie pochwały za umiejętny dobór swoich bohaterek, ponieważ każda z nich wnosi odmienną perspektywę do przedstawianych w filmie problemów. W tym właśnie tkwi największa siła Kobiety – to opowiadanie o ważnych, ale też różnorodnych aspektach życia takich jak: praca, macierzyństwo, małżeństwo, seksualność, przemoc domowa, niezależność finansowa, gwałt, zniewolenie. A wszystko to z perspektywy zarówno młodych, jak i starszych bohaterek. Czy dostaliśmy dzieło pokroju Gadających głów? Najnowszemu dziełu Arthus-Bertrand i Mikov trochę brakuje do tego poziomu, co nie zmienia faktu, iż po seansie wyjdziemy napakowani dawką różnorodnych emocji.

Michalina Majewska:

„Kobietę” od „kobiet” w większości znanych mi języków dzieli zaledwie jedna litera. Jedna kobieta może zawrzeć w sobie doświadczenie wszystkich swoich duchowych sióstr. Urodzone w zupełnie różnych częściach świata, wychowane w innych tradycjach, podążające (lub nie) za innymi definicjami piękna – takie są bohaterki Kobiety w reżyserii Yann’a Arthus-Bertrand’a oraz Anastasii Mikov. Twórcy usadzili przed kamerą różnorodne, ale równie piękne bohaterki. Ich piękno zaś biło nie tylko z ich tajemniczych uśmiechów, serdecznych spojrzeń, nie objawiało się jedynie w każdej zmarszczce na skórze. Istotą tego piękna były historie. Opowieści o wszystkim, co składa się na kobiecość – radości, bólu, przemocy, miłości i wielu, wielu innych. Niemal ascetyczna forma filmu wcale nie nudzi, wręcz przeciwnie – jedynym problemem jest niedosyt i ciekawość wszystkiego, co znalazło się poza filmem w procesie postprodukcji. Patos? To prawda, chwilami Kobieta uderza w najwyższe rejestry. Moim zdaniem nie jest to jednak patos budowany sztucznie, w irytujący sposób zmuszając odbiorcę do tanich wzruszeń. Co jednak najważniejsze, Kobieta to film feministyczny, ale promujący feminizm inkluzywny. Jedną z poruszanych w rozmowach kwestii jest oczywiście wolność i tę ideę wolności wyboru odzwierciedla również dobór bohaterek. Są tu zarówno kobiety z wyboru niezamężne, jak i te, dla których powołaniem była rodzina i macierzyństwo. Są kobiety religijne, osłaniające ciało, jak i ateistki. Są kobiety, które się nie malują oraz takie, które by czuć się lepiej, postawiły na operacje plastyczne. Wszystko to składa się na wachlarz portretów, których przesłanie jest jasne – nieważne, jaka jesteś, ważne, żebyś była sobą i aby twoje wybory były naprawdę twoje. Oczywiście, równie istotnym wnioskiem z seansu jest to, jak zatrważające są pewne wspólne dla kobiecości na całym świecie doświadczenia. Przemoc i ograniczanie praw, choć w różnym stopniu i skali, wciąż dotyczy kobiet na każdym kontynencie. Wciąż mamy wiele do zrobienia – nie tylko my, tytułowe kobiety. Dlatego pokażcie ten film nie tylko ciotkom, matkom i babciom, ale i ojcom, bratom, wujkom, kuzynom. Niech kolejny portret kobiet przedstawia piękniejszą rzeczywistość.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *